poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lekko dekadenckie truskawki pod słonecznikową śmietaną


Co prawda sezon na truskawki już się skończył, ale w sklepach i na bazarach można dostać jeszcze ostatnie koszyczki. Jak już szaleć, to szaleć, czyli truskawki zalewamy słodką i strasznie idącą w tyłek śmietaną słonecznikową, posypujemy wiórkami i startą czekoladą. Dla picu i większej urokliwości możemy dodać sobie na wierzch plasterki kiwi.
Tak więc: zrób sobie śmietanę z tego przepisu, weź szklankę truskawek, polej je śmietaną, posyp po łyżce wiórek i czekolady i na wierzch jak wisienkę wetknij kiwi.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Pancakes bezglutenowe


Pojawiły się jakiś czas temu na fb i wzbudziły duże zainteresowanie. No i w końcu są!
Pancakes mogłabym jeść kilogramami, a te w wersji bezglutenowej chociaż nie smakują dokładnie jak te na białej mące, są równie pyszne jak te na białej mące. Sami się przekonajcie!

Na jedną porcję:
  • 1 łyżka mąki ryżowej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej+ łyżeczka
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia (bezglutenowy)
  • 2 łyżki syropu z agawy
  • 0,5 szklanki zsiadłego mleka sojowego (zostaw mleko sojowe dzień wcześniej na noc w szklance, nie przykrywaj)
  • 1 łyżeczka oleju

Mieszam dokładnie wszystkie suche składniki. Dodaję mokre i mieszam do konsystencji śmietany. Rozgrzewam mocno patelnię, i na MAŁYM ogniu smażę penkejki bez tłuszczu. Wielkość dowolna, te ze zdjęć były naprawdę małe, usmażone z jednej porcji ciasta.


Najlepsze z bananami i czekoladą!

środa, 7 sierpnia 2013

Mrożona kawa Oreo


W takie upały zapomnij o koszmarach jakie niosą ze sobą cukier, biała mąka i syrop glukozowy i zrób sobie icecoffee o smaku Oreo!

Na wysoką szklankę:
  • 2/3 szklanki zimnego mleka sojowego (możesz zamrozić wcześniej i nie dawać wtedy kostek lodu, dużo lepszy smak!)
  • 2/3 szklanki wody
  • 2,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 3-4 krople stewii
  • 2-3 ciasteczka Oreo
  • 3 kostki lodu
  • Słodka śmietana roślinna na topping + Oreo sztuk jedna
Zmiksuj wszystko, nakładaj topping i pij póki zimne!

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Delikatne kotleciki z ciecierzycy (bezglutenowe)



Kochane misie, po miesiącu nieobecności mam dla was takie oto kotleciki, które wspaniale pachną "korzennie", nie są zbyt ostre i są mięciutkie, takie rozpływające się w ustach jak aromatyczna, ciecierzycowa chmurka, która właśnie tak by się zachowywała, jakby istniała. Tak, jedzcie na ciepło.
  • Szklanka ciecierzycy
  • Mąka kukurydziana 2-3 łyżki
  • 2 łyżki oliwy
  • Łyżeczka syropu z agawy
  • 2 łyżki siemienia lnianego zalanego wrzątkiem (1/3 kubka wody)
  • Płaska łyżeczka soli
  • 3/4 łyżeczki pieprzu
  • 2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • Łyżeczka sosu sojowego
Ciecierzycę zalewam na noc, gotuję potem do miękkości (niech skórka będzie lekko chrupiąca). Odcedzam. Blenduję, ale nie na supergładko. Dodaje resztę składników, i wyrabiam ręką, jeśli będzie dla was za rzadkie, to dodajcie jeszcze mąki kukurydzianej, pszennej albo razowej nie polecam, bo zostaje później ten kiepski, mączny posmak. Lepimy kulki i delikatnie spłaszczamy ręką. Nie polecam do tego również panierki, jeśli już, to jakaś delikatna, np z otrębów. Kotleciki piekłam w 180 stopniach przez pół godziny, przewracając po upływie połowy czasu na drugą stronę.

piątek, 21 czerwca 2013

Mrożony shake truskawkowy


Czy was również męczy ten wszechobecny szatański upał? U mnie w mieszkaniu jest nawet gorąco, jak już zapadnie zmrok a za oknem wieje przyjemny, chłodny, wieczorny wiatr. Masakra. Ale z dwojga złego chyba wole jak jest gorąco niż jak pada i jest zimno. Zróbcie sobie więc takiego szejka, zimnego i gęstego, jeśli nie macie wcześniej mrożonego mleka sojowego to trzeba na niego trochę poczekać, ale zapewniam was, warto sobie zrobić tą przyjemność.

Na dużą szklankę:
  • Pół szklanki mleka sojowego
  • 1 i 1/2 szklanki truskawek
  • 40g tofu
  • 5-6 kropel ekstraktu ze stewii ( albo 2-3 łyżeczki cukru)
  • Łyżeczka soku z cytryny
  • Szczypta soli

Zmiksuj wszystko na gładko i wstaw na co najmniej 3 godziny do zamrażarki. Wyjmij zmrożone i zmiksuj jeszcze raz. Jeśli shake jest dla ciebie zbyt gęsty, dolej łyżkę mleka sojowego. Jeśli masz już mrożone mleko sojowe, to po prostu zmiksuj.
Pij przez słomkę i ciesz się przyjemnym chłodkiem :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Sałatka z botwiny ze słonecznikowym sosem czosnkowym


Sezon na botwinę chyba się już kończy, ale w ramach ostatków proponuję Wam taką sałatkę. Świeże warzywa wraz z gałązkami botwinki fajnie chrupią po sosem czosnkowym. Proponowaną tutaj porcje możecie podzielić na dwie porcje, ale jest też idealna jako samodzielne danie na obiad.

Porwij na większe kawałki liście botwiny, posiekaj czerwone gałązki, na pół plasterki poszatkuj ogórka i rzodkiewki. Układaj na talerzu warstwowo botwinę, gałązki, ogórka, rzodkiewki, posyp koperkiem. Polej sosem czosnkowym.


Absolutnie przepyszna, myślę że będzie idealna na wegegrilla


Ale jeśli masz zamiar zjeść ją w domu, to podaj z gotowanymi z małą ilością soli jarzynami, na przykład młodą marchewkę i młode ziemniaki.

środa, 19 czerwca 2013

Sos czosnkowy ze słonecznika


Podoba mi się jego tekstura, drobinki słonecznika w sosie, gdzie w śmietanie nie są konieczne pożądane, świetnie spisują się w sosie czosnkowym, nadając mu twarożkową teksturę. Jest dosyć ostry. Przepis jest na bazie nowej śmietany słonecznikowej, którą dodałam we wpisie pierwszej wersji śmietany. Śmietana w tej wersji jest naprawdę zbita i myślę, że da się nią dekorować ciasta, desery itp. Polecam zerknąć do tego wpisu i wypróbować!

 Czosnek przeciskamy przez praskę, dodajemy do śmietany oraz resztę składników. Chowamy do lodówki na co najmniej godzinę. Sos najlepszy jest następnego dnia.

A tutaj druga wersja śmietany słonecznikowej, moim zdaniem fajniejsza od tej poprzedniej.

wtorek, 18 czerwca 2013

Owsianka która trzymała mnie 10 godzin na nogach: banan, truskawki, rodzynki, kokos, agawa

Z jednej strony taka owsianka to czysty banał, a z drugiej połączenie tych smaków tak mnie urzekło, że jem ją już któryś dzień z kolei. Z lękiem wyczekuję dnia, kiedy nie znajdę w swojej ulubionej budce z warzywami i owocami świeżych, słodkich truskawek. TEN DZIEŃ SIĘ ZBLIŻA!
Zawsze mam głupią nadzieję, każdego roku, że akurat w tym roku sezon potrwa dłużej, a ja się nimi wystarczająco nacieszę, ale jest takie fajne powiedzenie o nadziei, matkach i głupocie. W każdym razie ta przepiękna miska owsianki sprawiła, że przez cały dzień nie chciało mi się nic jeść, w sumie nawet nie było na to czasu.
Gdybym nie kupiła dzisiaj chleba, to jutro to też byłaby moja opcja śniadaniowa.
Dla sycącej miseczki pachnącej latem, łąką i Karaibami jednocześnie potrzebujesz :
  • 5 łyżek płatków owsianych górskich
  • 10 średnich truskawek
  • Pół dużego banana
  • 2-3 łyżek wiórek kokosowych
  • Mniejszej garści rodzynek
  • Szklanki wody
  • Mleka sojowego 3, 4 łyżki
  • Syropu z agawy
 Porcja z innego dnia tuż przed zamieszaniem

Do małego garnuszka wlej wodę i gotuj aż będzie gorąca, ale nie wrząca. W międzyczasie pokrój sobie drobno truskawki i banana, odstaw. Wrzuć do garnuszka płatki, w kilka chwil powinny zgęstnieć, mieszaj energicznie aż zmiękną i zgęstnieją (bardzo szybko). Przełóż do miseczki, dodaj owoce, wsyp bakalie, polej strużką tudzież strugą syropu z agawy, a potem zalej zimnym mlekiem sojowym. Ciesz się aksamitnym smakiem i poczuj, jak twój brzuszek przyjemnie się napełnia.

I pomyśleć, że nauczyłam się jeść owsianki z internetu! W moim domu nigdy nie było takiej tradycji, ba, przed moim weganizmem nikt chyba nawet z rodziny owsianki nie jadł, a jak dałam im spróbować, to się krzywili, że papka i takie sobie. Jak tak można? xD
A poza tym... uwielbiam wielkie wegańskie zakupy!

Wiem, że wasze zakupy z evergreenów, Stanów Zjednoczonych i innych Berlinów są dużo fajniejsze, ale ja tak rzadko robię zakupy rzeczy gotowych tych rozmiarów, że strasznie się z nich cieszę! Co prawda większość z nich to nic takiego, ale z ciekawszych rzeczy znalazłam dzisiaj w sklepie na przykład zioła dalmatyńskie, które nie mam pojęcia jak smakują, ani do czego służą, dlatego musiały wylądować w moim koszyku. Pierwsze czeskie tofu znalezione w Astrze na Horbaczewskiego, płatki drożdżowe których chyba nie jadłam pół roku, znalezione w pobliskim arabskim sklepiku (tak, u mnie na osiedlu, mieszkam tu już 4 miesiące i dopiero teraz się dowiedziałam) pyszne tahini, harissa i baba ghanoush, test pasztetów sojowych z tesco (naprawdę rzadko jem takie rzeczy), nigdy nie próbowane przeze mnie płatki gryczane (dobre, ktoś próbował?) i bardzo ciekawa puszka od bonduelle INDIANA z mieszanką fasoli i ananasem w sosie (była na promocji). W składzie jest curry które się składa z musztardy, więc może być zabawnie. Ale gwiazdą dzisiejszego dnia jest:
Z daktylami, nerkowcami, migdałami, żurawina, wiśnią, morwą i wanilią. W czasie pierwszych sekund od ugryzienia myślałam, że to najgorzej i najbardziej snobistycznie wydane 8zł w moim życiu, ale zaraz okazało się, że chciałabym surowe słodycze jeść codziennie! Pyszne, niesamowicie bogate w smaku, jak na 50g bardzo sycące, od dzisiaj stał się moim ulubionym batonikiem. Kids, let's do it at home! A zwieńczeniem dzisiejszego dnia było:

 Rukola z pomidorami, oliwkami, octem balsamicznym i oliwą, do tego grzanki ze wspaniałym sosem czosnkowym na bazie słonecznikowej (jutro albo pojutrze). Bardzo to wszystko proste, ale takie chyba najbardziej lubię.

Wczoraj i dzisiaj pisałam egzaminy zawodowe, jeśli mi się powiedzie, zdobędę dumny tytuł technika organizacji reklamy. Z tej okazji poszłam sobie na burgera :

"Złe Mięso" przeniosło się do budki Kalambura na Kuźniczej, i chociaż brak najlepszej wegańskiej pizzy w mieście i tej zajebistej atmosfery, to burgery są najlepsze we Wrocławiu!




Jest fantastycznie.

Zamówiłam sobie burakburgera i oniemiałam z zachwytu. No po prostu cudowny, nie przypuszczałam, że kotlet z buraka może być aż tak smaczny. W planach mam już swój własny!

Creepy on the inside

A widzieliście kiedyś taką truskawkę z dziurką? Bo ja nie.

Nie wiem jak po tym burgerze zmieściłam siatkę truskawek, to się skończy kiedyś tym, że przyjedzie po mnie wóz strażacki. Ach diety. Jakaś fajna dieta dla weganina?

Tym dawno niewidzianym tutaj akcentem życzę wam słodkiej nocy i do jutra ;*



LET'S EAT STRAWBERRIES
Organizator: vimari

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Czekoladowo-kokosowa chmurka pod malinami, bezglutenowa i bez cukru


Lekki, słodki, absolutnie przepyszny, pozbawiony grzechu, glutenu, czekoladowy, z owocami, schłodzony, czy można chcieć czegoś więcej? Przepis łączy dwa poprzednie wpisy na krem i ciasto, który stanowi bazę dla naszych pucharków. Dla amatorów megasłodkości polecam polać całość sosem czekoladowym albo syropem z agawy, ja z moją rodziną stwierdziliśmy, że bez dodatkowych słodzideł całość jest w sam raz! Czekoladowo-kokosowa chmurka składa się z czterech warstw:
  • Spodu z ciasta fasolowego
  • Kremu czekoladowo-bananowego, w którym jednak smak bananów jest niewyczuwalny
  • Śmietany kokosowej którą robimy tak: puszkę dobrego mleka kokosowego wstaw otwartą na całą dobę. Uważając żeby płyny się nie wymieszały, zdejmij łyżką gęstą warstwę i ubijaj przez kilka minut na sztywno. Możesz dodać jakiś fix do śmietany, ale niekoniecznie. Wiadomo, że prawie już wszyscy wiedzą jak to zrobić, ale może ktoś jednak nie wie
  • Malin i posiekanych orzechów włoskich

Z około połowy ciasta, całości czekoladowego kremu i puszki mleka kokosowego wyjdzie wam 6 pucharków. Jak składamy taki deser? Prościutko, mając już przygotowane ciasto i krem, na każdy pucharek bierzemy 2 łyżki ciasta, pokruszonego, 2 czubate łyżki kremu, i od 1 do 2 łyżek śmietany kokosowej (z tego co pamiętam to ja użyłam 1). Na wierzch wrzucamy na przykład 10 malin i łyżkę posiekanych orzechów włoskich. Wstawiamy na godzinę albo dwie do lodówki. Właściwie to możecie go zjeść od razu, ale naprawdę polecam wam go schłodzić!


Zdjęcia pochodzą z kwietnia, ale teraz w taki upał z takim kozackim, schłodzonym deserkiem możemy iść na dwór/balkon/ogródek i wzbudzać zazdrość w sercach mięsożernych sąsiadów.

niedziela, 16 czerwca 2013

Ciasto fasolowo-bananowe, bez mąki i cukru, bezglutenowe


 Proste ciasto mogące być bazą dla wielu deserów albo wcinane osobno. Przepis znalazłam na polskim wegańskim bezglutenowym blogu http://zielonysok.blogspot.com/, który nieznacznie zmodyfikowałam. W ogóle bardzo polecam odwiedzić tego bloga, bo jest cudowny, bezglutenowy i ma piękne zdjęcia!

Na małą keksówkę potrzebujemy:
  • 2 puszki czarnej fasoli
  • 1 duży banan
  • 3 łyżki syropu z agawy lub łyżeczka ekstraktu ze stewii (lub więcej)
  • 2-3 łyżeczki kakao odtłuszczonego
  • 1/5 szklanki mleka sojowego
Fasolę miksuję z mlekiem sojowym aż nie będzie grudek. Dodaję banana, słodzidło i kakao. Blenduję znowu. Keksówkę smaruję jakimś tłuszczem. Piec 40-50 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.