Sałatka rewelacja! Jak dla mnie hit na pikniki i imprezy, czy to rodzinne, okolicznościowe, dla dzieci czy mocno zapijane rzeczami na wu i innymi podobnymi ;) Nie wiem na ile jest amerykańska, ale niech będzie, kogo to obchodzi? xD
Najlepsza w dniu przyrządzenia, ale na następny też jest pyszna. Jeśli chodzi o przepis, to pochodzi on z "Naturalnej kuchni wegetariańskiej" trochę go zmodyfikowałam, bo i majonez inny, i "doprawienie" nieznacznie poprawione, nie rozumiem dlaczego autorka używa tak mało przypraw a jeśli już, to są one też użyte w niewielkiej ilości, wątpię żeby ich brakowało w krainie wuja Sama ;D
Na 4 niewielkie porcje lub 2 obiadowe :
- 3 szklanki pokrojonych w 1cm kostkę ziemniaków
- 3 średnie ogórki kiszone
- 5 rzodkiewek
- 5 łyżek majonezu z fasoli
- Pół pęczka szczypiorku
- Pół łyżeczki soli
- Pieprz
- 2 szczypty kurkumy dla ładnego koloru
A teraz prezentacja "Naturalnej kuchni wegetariańskiej", małego zbioru dwóch książeczek w formie skoroszytów.
Fantastyczne zdjęcia i gustowne okładki po przemianach ustrojowych.
Ogólnie klasyk i każdemu polecam kupienie sobie kompletu! Nazwa może
być myląca, ale prawie wszystkie przepisy w tych książkach są 100%
wegańskie, w II części jest krótki rozdział z przepisami dla ludzi
niemogących zrezygnować z nabiału, ale i te, jak komuś się nudzi, można
zweganizować. Na pierwszy rzut oka wyglądają mało atrakcyjne,
uśmiechnięta pani z trwałą na głowie trochę słabo zachęca do zajrzenia
do środka, ale niech to was nie zmyli! Trochę już gotowałam z tych
książek i praktycznie wszystko co z nich przyrządziłam było bardzo
smaczne i niewiele przy tym było roboty. Domowe, fajne jedzenie po
prostu.
Pasty kanapkowe, obiady, warzywa na 100 sposobów, desery, mleka roślinne, sosy, ciasta, sałatki, zupy, naleśniki, granole, burgery, chleby, sosy, a nawet wege sery.
Przepisy składają się z prostych, łatwo dostępnych składników, tym bardziej dla
nas, ponieważ była pisana dla ludzi z początku lat 90 :) Przygotowanie
ich też raczej nikomu nie powinno nastręczyć problemów, chociaż czasami
autorka każe gotować potrawy w puszkach, ja nie próbowałam i chyba nie
spróbuję ;D
Ponadto trochę porad o zdrowym trybie życia, informacji o jedzeniu i tym podobnych, użyteczna sprawa. Dodatkowo tabele gotowania zboża, przykładowe jadłospisy, krótki research o sposobie życia Adwentystów Dnia Siódmego, uroczo. Jedyne czego mi brakuje to jakieś fajne pomysły na przystawki, ale w sumie widać, że książka jest opracowana z myślą o jedzeniu codziennym.
Czasem autorka ma śmieszne wtręty w przepisach, w stylu : "Budząc się rano, zastanawiasz się co zrobić z czerstwym chlebem" ( no bo jak się nie obudzić z myślą w głowie o chlebie ) ;D albo : "Pijąc ten napój będziesz odznaczał się sprawnością szympansa i siłą słonia." Autorka też myli niektóre nazwy i na przykład kurkuma jest karkumą, fasola mung to fasola mungo, i takie inne wesołe kwiatki, mi to w sumie nie przeszkadza, a czasem jest zabawnie :)
Dyskusyjną sprawą są porady na życie i kilka fragmentów o religii, czasem są dosyć natarczywe, ale autorka jest aktywną działaczką kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, więc nie ma co się dziwić. W każdym razie Jezus nie wyskakuje z żadnego przepisów, więc jeśli komuś takie rzeczy przeszkadzają, może je po prostu ominąć.
Będę co jakiś czas opisywać wege książki, mam ich trochę, a teraz w drodze jest "Kuchnia wegetariańska, prosta i zdrowa", oraz "Wegańska boginii", a także masa używanych wege książek z allegro starej daty, więc będzie co oglądać.
Aha, i możecie na mnie głosować w konkursie wege blogów, wątpię, żebym coś ugrała, ale zagłosować nie zaszkodzi ;) Wygraną jest możliwość współtworzenia poradnika dla początkujących wegan.














































