niedziela, 6 stycznia 2013

Kolorowe koreczki z oliwkami i "gyrosem"


I ostatnie już sylwestrowe jedzenie ;) Trochę jest przy tym roboty, ale koreczki warto robić :)

Na ok 30 koreczków
  • 4 ugotowane kotlety sojowe o smaku kurczaka
  • Na marynatę : 4 łyżki oleju, łyżka sosu sojowego, łyżeczka przyprawy do gyrosa
  • Panierka : otręby i bułka tarta w proporcji 2:3
  • Czerwona papryka
  • Paczka oliwek zielonych
  • Kilka liści zielonej sałaty
  • 5-6 kromek pieczywa tostowego
  • Majonez fasolowy, albo inny roślinny
Kotlety kroję na małe kawałki, zalewam marynatą i odstawiam do lodówki na pół godziny. Panieruję i smażę. Chleb tostowy pozbawiam skórki, kroję na kwadraciki. Smaruję każdy kawałek majonezem. Koreczki robimy tak : nabijamy kawałek chleba, sałatę, oliwkę, kawałek kotleta, paprykę, sałatę i przykrywam kawałkiem chleba.
Cheers!


6 komentarzy:

  1. jakbym zobaczyła takie koreczki na imprezie, to nie mogłabym się powstrzymać i musiałabym ich spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zobaczyłam gyros, to miałam przelecieć dalej, ale nazwa bloga ze słowem 'vege' sprawiła, że tu zajrzałam , i dzięki za to ! świetne przepisy:)
    zapraszam tez na mojego raczkującego bloga http://littlepinthekitchen.wordpress.com/
    pozdrawiam :) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba ;)
      Właśnie też miałam problem z tym "gyrosem", ale z drugiej strony "kotlet sojowy o smaku gyrosa" brzmi jeszcze gorzej :P
      Życzę ci wielu sukcesów w wege blogowaniu xD

      Usuń
  3. Dla takiego smaku, warto poświęcić tyle czasu na ich przygotowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas w kuchni nigdy nie jest czasem straconym xD

      Usuń