środa, 13 czerwca 2012

Obiad jak w KFC - Stripsy sojowe z sałatką coleslaw


Jak wielu niewege ludzi, uwielbiałam fastfoody. Wszystkie, bez wyjątku. Potrafiłam jeść nawet w tych podejrzanych, smutnych budach upchanych w kątach brudnych uliczek, sprzedających niewiadomego pochodzenia hamburgery z mikrofali. Jadłam w prawie każdej amerykańskiej sieciówce, byłam uzależniona od BigMaców i przeżyłam kilkudniową depresję gdy wycofali pewien produkt z tortillą z KFC jakieś dwa lata temu, a po cichu marzyłam o wejściu TacoBell na europejski rynek. Naprawdę. W dodatku strasznie tyłam, potem katowałam się dietami, potem znowu tyłam i tak w kółko. Wyobraźcie sobie moje rozstępy.
Teraz patrzę na ten czas z dystansem, ale nie potrafię zrozumieć, jak mogłam nie rozumieć tego, co robiłam. Nie żyłam w niewiedzy, wiedziałam o godnym pożałowania losie zwierząt i co tak naprawdę jadłam. Miałam za sobą nawet rok wegetarianizmu, odbyty parę lat temu. Dobrze wiedziałam, że mięso mi nie było do niczego potrzebne. Ale mimo tego jadłam. Dlaczego? Chyba to wszystko mnie po prostu nie obchodziło. "Co z tego? No trudno, takie życie". Prawda dobijała się do mnie bardzo powoli, chyba rok planowałam przejście na wegetarianizm, albo i dwa, zanim się w końcu zdecydowałam. Weganizm dotarł już do mnie w miarę szybko, bo 2-3 miesiące po odrzucenia mięsa. Teraz nie patrzę na to jako wysiłek, wręcz przeciwnie, i ciężko mi jest czasami zrozumieć tych mięsożerców, co wiedzą, i jedzą... Zawsze odpowiadają "Co z tego? No trudno, takie życie"...

Czasem tęsknię za fastfoodami i  robię wtedy sobie burgery, smażę frytki, kotlety sojowe albo tofu zawijam w tortille itp. Ale tego jeszcze nie było. Weganizowanie hitów z krwiożerczych sieciówek może i jest kontrowersyjne, bo podtrzymuje modę na tego typu żarcie ( a więc i mięso), ale chyba lepiej zrobić coś podobnego w domu i mieć spokój ze swoim żołądkiem, niż chodzić do tych "przybytków"
GO VEGAN!

"Stripsy" sojowe

Składniki :
  • 14 kotletów sojowych
  • 2 opakowania pikantnej marynaty do mięsa + olej, jeśli kupujemy marynatę w proszku
  • Opakowanie płatków kukurydzianych 250g
  • 2/3 szklanki mąki
  • 1 szklanka mleka sojowego
  • 1 kopiasta łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • Chilli, słodka papryka, bazylia, oregano, curry, sól, pieprz
  • Ok 0,5l oleju

 Kotlety sojowe gotujemy do miękkości. Przygotowujemy marynatę i polewamy nią kotlety, odstawiamy je do lodówki na minimum 2h. Płatki kukurydziane mielimy w młynku i mieszamy z papryką chilli suszoną ( ile chcecie, żebyście byli w stanie zjeść ;)  ) . To nasza panierka.
Przygotowujemy ciasto naleśnikowe z mleka, mąki plus łyżeczki ziemniaczanej. Dodajemy pół łyżeczki chilli, pieprzu i soli, a resztę przypraw po łyżeczce. Jak już nasze kotlety odpowiednio się zamarynują, maczamy je w cieście naleśnikowym a potem w pokruszonych płatkach. Każdy z nich odkładamy osobno, nie kładziemy kotletu na kotleta, ponieważ będzie nam się odklejać panierka. Smażymy je na bardzo rozgrzanym, głębokim oleju i po krótkim ostygnięciu cieszymy się małym, chrupiącym grzeszkiem :>

Sałatka Coleslaw

Składniki ( na 4 porcje ) :
  • 4 szklanki kapusty białej startej na grubych oczkach
  • 1/4 szklanki startej marchewki
  • 1 mała drobno posiekana cebula
  • 1/6 szklanki cukru pudru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/16 łyżeczki pieprzu ( po prostu niewiele )
  • 1/8 szklanki mleka
  • 1/4 majonezu roślinnego ( ja użyłam fasolowego )
  • 1 i 1/2 łyżki białego octu winnego
  • 1 i 1/2 łyżki soku z cytryny

Jeśli już uporamy się z tymi dziwnymi proporcjami, to reszta jest bardzo prosta. Do miski dajemy wszystkie warzywa, a resztę składników dokładnie ucieramy w kubku albo szklance. Sałatkę polewamy sosem, mieszamy bardzo dokładnie i odstawiamy do lodówki na 2-3 godziny.
Najlepiej jeść ją jeszcze tego samego dnia.


4 komentarze:

  1. Rozumiem Cię doskonale. Też mi ciężko było podarować sobie jedzenie typu fast food. Jednak pomijając kwestię mięsa jeszcze długi czas, gdy byłam wegetarianką jadłam frytki i ciastka w "Maku" ;) Teraz nawet to mnie napawa wstrętem, bo wiem jak bardzo to wszystko napakowane jest chemią :/ Ludzie chyba nie chcą wiedzieć co spożywają. Wolą, żeby było smaczne, a czy zdrowe już ich nie obchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, mysle, ze wielu z nich obchodzi, ale przejowanie sie tym bardziej zmusiloby ich do wielkiej zmiany nawykow zywieniowych, wiec szybko o tym "zapominaja", zeby sobie oszczedzic klopotow... W sumie nie wiem, co w McDonaldzie jest gorsze, to mieso z doslownie wszystkiego czy te frytki ktore nie "umieraja" ;)
    Wlasnie mi sie przypomnialo, i to jest zabawne, ze jak bylam mala 5-6 lat, to zwymiotowalam po swoim pierwszym hamburgerze z Maca, i nie jadlam ich przez kilkanascie lat, bo od ich zapachu robilo mi sie niedobrze ;) jak rodzice kupowali mi happy meale, to bralam tylko napoj, frytki i zabawki, boze jak dobrze ze moje dzieci nie beda tam chodzic.
    Dopiero jakies 2 lata temu zaczelam je jesc, chyba przez Pulp Fiction :=

    OdpowiedzUsuń
  3. Też myślę, że lepiej zweganizować takie danie z sieciówki niż żyć z poczuciem, że czegoś sobie odmawiamy. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mięso jest smacze, pożywne i od zawsze w diecie ludzi ;D Poza tym często widać wysuszone skwarki wege cos tam więc zostanę przy mięsie :d A zwierzątka są od dawania mięsa nie od żałowania. Pozdroo600

    OdpowiedzUsuń