Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koktajl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koktajl. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2013

Mrożona kawa Oreo


W takie upały zapomnij o koszmarach jakie niosą ze sobą cukier, biała mąka i syrop glukozowy i zrób sobie icecoffee o smaku Oreo!

Na wysoką szklankę:
  • 2/3 szklanki zimnego mleka sojowego (możesz zamrozić wcześniej i nie dawać wtedy kostek lodu, dużo lepszy smak!)
  • 2/3 szklanki wody
  • 2,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 3-4 krople stewii
  • 2-3 ciasteczka Oreo
  • 3 kostki lodu
  • Słodka śmietana roślinna na topping + Oreo sztuk jedna
Zmiksuj wszystko, nakładaj topping i pij póki zimne!

piątek, 21 czerwca 2013

Mrożony shake truskawkowy


Czy was również męczy ten wszechobecny szatański upał? U mnie w mieszkaniu jest nawet gorąco, jak już zapadnie zmrok a za oknem wieje przyjemny, chłodny, wieczorny wiatr. Masakra. Ale z dwojga złego chyba wole jak jest gorąco niż jak pada i jest zimno. Zróbcie sobie więc takiego szejka, zimnego i gęstego, jeśli nie macie wcześniej mrożonego mleka sojowego to trzeba na niego trochę poczekać, ale zapewniam was, warto sobie zrobić tą przyjemność.

Na dużą szklankę:
  • Pół szklanki mleka sojowego
  • 1 i 1/2 szklanki truskawek
  • 40g tofu
  • 5-6 kropel ekstraktu ze stewii ( albo 2-3 łyżeczki cukru)
  • Łyżeczka soku z cytryny
  • Szczypta soli

Zmiksuj wszystko na gładko i wstaw na co najmniej 3 godziny do zamrażarki. Wyjmij zmrożone i zmiksuj jeszcze raz. Jeśli shake jest dla ciebie zbyt gęsty, dolej łyżkę mleka sojowego. Jeśli masz już mrożone mleko sojowe, to po prostu zmiksuj.
Pij przez słomkę i ciesz się przyjemnym chłodkiem :)

sobota, 1 grudnia 2012

Koktajl szpinakowo-bananowo-gruszkowy- wstęp do cyklu szpinakowego


Wiem, że to żenada w sumie dawać na stronę zwykły koktajl, ale jestem padnięta i zawalona projektami, i nie wiedziałam poza tym jak zacząć szpinakowy cykl, który trwał przez kilka dni i jadłam właściwie wszystko ze szpinakiem, no i trzeba było coś dzisiaj wrzucić, nie lubię jak blog mi leży odłogiem.


Udało mi się we wtorek kupić wielki worek szpinaku za 4,80, myślałam, że padnę z wrażenia, bo wracając ze szkoły zaszłam do małego warzywniaka pod placem Jana Pawła II po natkę pietruszki, żeby zrobić sobie makaron z pieczarkami, a tu hyc szpinak! Pewnie, że wzięłam, i non stop szpinak przez 5 dni, niestety wczoraj się skończył, nie wiem czemu nie kupiłam więcej, naprawdę.

Z powyższych rzeczy wychodzi 0,5 litra kojtaklu. Cheers!

Ostatnio robiłam wielkie sprzątanie i postanowiłam zajrzeć do tajemniczego pudełka, które przywiozłam z Malborka, a nie zaglądałam do niego przez parę lat :


I znalazłam tam :


Masę badzików i innych pierdół z liceum! Większość z nich jest bzdurna i bez sensu, co to się miało w głowie te parę lat temu ;D ale znalazło się kilka pinów zespołów do których nadal chętnie wracam i bardzo lubię, poza tym wszystkie w sumie są ładne i pocieszne, więc uradowałam się bardzo tym znaleziskiem, bo totalnie zapomniałam o ich istnieniu ;D tylko za bardzo nie wiem co z nimi zrobić, bo takich rzeczy już nie noszę : > nawet do torby sobie za bardzo ich nie przypnę, bo noszę z ekoskóry...
Poza tym zakochałam się w roszponce

I w moim nowym pudełku sałatkowym


I maznęłam seksistowską wege laurkę na  święta ( tak, wiem, że czcionka nawala )